;)



Tytuł: Monolog dla Kasandry

Autor: Szymborska Wisława
Tagi:
Epoka:

To ja, Kasandra. A to jest moje miasto pod popiołem. A to jest moja laska i wstążki prorockie. A to jest moja głowa pełna wątpliwości. To prawda, tryumfuję. Moja racja aż łuną uderzyła w niebo. Tylko prorocy, którym się nie wierzy, mają takie widoki. Tylko ci, którzy źle zabrali się do rzeczy, i wszystko mogło spełnić się tak szybko, jakby nie było ich wcale. Wyraźnie teraz przypominam sobie, jak ludzie, widząc mnie, milkli wpół słowa. Rwał się śmiech. Rozpalały się ręce. Dzieci biegły do matki. Nawet nie znałam ich nietrwałych imion. A ta piosenka o zielonym listku - nikt jej nie kończył przy mnie. Kochałam ich. Ale kochałam z wysoka. Sponad życia. Z przyszłości. Gdzie zawsze jest pusto i skąd cóż łatwiejszego jak zobaczyć śmierć. Żałuję, że mój głos był twardy. Spójrzcie na siebie z gwiazd - wołałam - spójrzcie na siebie z gwiazd. Słyszeli i spuszczali oczy. Żyli w życiu. Podszyci wielkim wiatrem. Przesądzeni. Od urodzenia w pożegnalnych ciałach. Ale była w nich jakaś wilgotna nadzieja, własną migotliwością sycący się płomyk. Oni wiedzieli, co to takiego jest chwila, och bodaj jedna jakakolwiek zanim - Wyszło na moje. tylko że z tego nie wynika nic. A to jest moja szmatka ogniem osmalona. A to są moje prorockie rupiecie. A to jest moja wykrzywiona twarz. Twarz, która nie wiedziała, że mogła być piękna.


Losowe utwory:


Kamienny święty stoi w wilgotnym cieniu
Poza chciwym spoj... Więcej

Ta łza, co z oczu twoich spływa, Jak ogień pali moją duszę,... Więcej

Bóg nakazał się miłować
i swą miłość podarować.
Tej ... Więcej

Świat budzi się do życia,
Obserwuję to z ukrycia.
Boję... Więcej

Boże! proszę, zabierz mnie do siebie, gdzie nie ma smutku,... Więcej

Kategorie

Reklama